Shogun

Uh, ależ długa była ta książka. I tak, co zaskakujące (!), jest to jej wada. Już od dłuższego czasu jestem zdania, że jeśli autor nie jest w stanie się zmieścić w max kilkuset słowach, to książka staje się rozwlekła.

Tu jest tego doskonały przykład, bo zaczyna się dobrze jak rzadko. Jest napięcie, jest przygoda, są heheszki. Szczególnie przypadły mi do gustu 2 sceny. Pierwsza, to ta gdzie marynarze siedzą zamknięci w jakimś chujowym loszku i kłócą się między sobą co z nimi będzie i co mogą wykombinować, żeby nie zginąć. Tyle w tej scenie dramatyzmu! Coś pięknego. Druga to scena, w której Japończycy zastanawiają się jakie preferencje seksualne ma główny bohater i po stanowczej odmowie HA! GAAIIIII seksu postanawiają po kryjomu podrzucić mu kaczkę.

Ale gdy opadnie pył wstępnej zawieruchy, to jakoś za bardzo to się uspokaja. Jak wspomina autor nie raz, główną cnotą Toranagi jest to, że jest cierpliwy i potrafi przeczekać swojego przeciwnika. No mnie by ewidentnie przeczekał🙂

Ale, ale, trochę za bardzo chyba narzekam, bo przecież przynajmniej przez pierwsza połowę ani razu nie byłem tą powieścią znużony, powiedzmy, że dopiero ostatnia 1/4 mi się dłużyła. Ogólnie solidne 8/10, jak ktoś się jara Japonią to nawet i 9. O, i wątek miłosny był dobry – to mnie szczerze zaskoczyło, ale podobał mi się ( /uczuciowykarol )

Edit: jak widać po reakcji Janka, nawet 10/10 jak ktoś się bardzo jara Japonią :>>

Edit2: zapomniałem dodać – 100 razy lepsze od innej przydługiej książki z tego challengu czyli Jonathan Strange and Mr Norell

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s