Pan Lodowego Ogrodu

NOT BAD, NOT BAD.

Przyznam, że generalnie średnio jestem przekonany do polskiej fantasy, ale też dawno nie próbowałem niczego, więc postanowiłem dać Jarkowi szansę.

Nie byłem zawiedziony. Mimo kilku poważnych wad czytało mi się bardzo przyjemnie, ciężko się oderwać od tej historii napakowanej akcją, magią, technologią i fińskimi przekleństwami.

Fabuła nieoczywista, żadnych tam poszukiwaczy przygód w tawernach i innych bzdur tego typu. Są intrygi i zwroty akcji, ale bez takich absurdów jak w GoT, nie wywracałem oczami co 5 sekund.

Sceny walki bardzo różnorodne, nie jest to cięcie, parada i półobrót we wszystkich możliwych kombinacjach i przypadkach. Co prawda autor nieco się zagalopował miejscami (komandos stosujący w bitwach aikido, LUL), ale dzięki temu każde starcie przynosiło coś nowego i nie nudziło mi się. Różnorodność jeszcze bardziej poprawiła się dzięki umiejętnemu zastosowaniu “zmiany skillseta” i progresji w używaniu magii. Duży plus i rzadkość.

Heheszki! Humor dosyć podobny do wiedźmina, może trochę bardziej w kierunku “lol wtf it’s happening here”. Czasem build-up był nieco przydługawy i na siłę, ale nawet wtedy zwykle kciuk do góry za próbę.

Nie bardzo wiem jak ocenić wątek/przesłanie filozoficzne. Jest tu dosyć mocny wjazd na to, co zwykle nazywamy lewactwem. Z jednej strony trochę to pachnie Ayn Rand, ale w sumie motyw z małymi potworkami fajny. Niech będzie, że mały plus.

Główną wadą książki są postacie. Dzielą się one na dobre i złe i to by bylo na tyle. Pojawiają się momentami moralne dylematy, ale najczęściej rozwiązują się one same, bez potrzeby utrudniania życia biednym bohaterom.

Kobiety są zaś szczególnie zabawne. Ja rozumiem, głównie chłopaki w wieku 15-35 lat będą to czytać, ale czy naprawdę KAŻDA laska musi być napalona na jednego z dwóch głównych bohaterów? No prośba. Do tego dochodzi oczywiście standardowe “on nie chciał, ale ona przyszła i go ‘zgwałciła'”… i tak za każdym razem. Wyjątkiem była tutaj jedna z dwóch głónych złych. Gdy na końcu serii dochodzi do ostatecznego starcia między dobrem i złem, niegodziwa czarodziejka, z pewnością ku wielkiemu szokowi czytelnika, nie ma ochoty zrobić głównemu bohaterowi loda, tylko wyzywa go od świń i prymitywów. Wiadomo, feminazistka :>

Ostatecznie ze względu na niskie wymagania i naprawdę ciekawą fabułę daję 7/10, ale niejako ze smutkiem. Bo autor miał naprawdę potencjał, żeby napisać coś wielkiego, a napisał tylko dobrą fantastykę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s