Zwierzenia klowna, Heinrich Böll

“Recommended” to chyba co roku moja ulubiona kategoria, bo nie tylko dowiaduję się czegoś o samej książce, przedmiocie polecanym, ale też osobie, która tej rekomendacji udzieliła. W przypadku “Zwierzeń klowna” najpierw przeczytał je Andrzej, potem podał dalej i dopiero pocztą pantoflową dotarła do mnie ta książeczka jako urodzinowy prezent od Uli jakieś dwa czy trzy lata po tym, kiedy usłyszałam o niej po raz pierwszy. Dlatego jeszcze zanim zajrzałam do środka miałam już pewne skojarzenia – bo tą drogą dotarło to do mnie i z tymi osobami będzie dla mnie związane. I czytając też skupiam się nie tylko na swoim odbiorze, ale jednocześnie zastanawiam się jak na daną scenę reagowali Andrzej i Ula. Bardzo lubię takie czytanie “zbiorowe” i to jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w naszym challengu – świadomość, że wszyscy (albo przynajmniej kilkoro z nas) pochyla się nad tym samym tekstem.

To powiedziawszy, do ostatniej chwili nie miałam pojęcia o czym jest ta książka. Wiedziałam tylko, że Heinrich Böll jest Niemcem (duh), ale już nawet ciężko mi było umiejscowić go przed albo po II wojnie światowej (jednak po, przynajmniej akcja tej książki). Swoją drogą to też wielki plus challengu, takie chodzenie nieutartymi szlakami, jakiś Böll, jakiś Kenzaburo Oe, jakaś Potęga teraźniejszości (okej, zły przykład).

Tytułowy klown nie jest cyrkowcem, a raczej mimem, czy pierrotem (sam siebie tak właśnie chciałby sklasyfikować). Akcja rozgrywa się w ciągu jednego dnia (a praktycznie wieczoru), za to pełno jest retrospekcji i to głównie w ten sposób przedstawiane są postaci i wydarzenia. Klown nie jest wesoły, a zrozpaczony, i cała książka podszyta jest tym tragizmem. Wszystko mi trąciło trochę Marsjaninem i takim poczuciem humoru Marka Wattneya (obv zero związku pomiędzy obiema książkami poza tym moim skojarzeniem). Momentami głośno się śmiałam, a jednak cały czas smutno. No i dużo gadki o religii (a właściwie: religijności) w wydaniu katolików. Ja akurat lubię o tym czytać, ale domyślam się, że dla niektórych może to być męczące. Trochę dyskusji o sztuce, obyczajowości. Głównie taki realizm, jakiego brakowało mi ostatnio w czytaniu.

Niby nic wielkiego, a podobała mi się ta książka. Poleciłam ją też dalej, bo uwielbiam obieg książek w przyrodzie. Róbmy same recommendy. I book cluby. I rozmawiajmy o literaturze, nawet (a może: a zwłaszcza) kiedy nie zgadzamy się co do podstawowych definicji.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s