Potęga teraźniejszości, Jakiś Oświecony Ziomek

Nie rozumiem tej książki. Nic w tym dziwnego, bo tego co jest opisane podobno nie da się zrozumieć umysłem, trzeba to przeżyć. Będziesz Istnieć, to będzie jasne o czym piszę. Ale nie Istniejesz. Więc nie wiesz. Więc po chuj to czytać.

Dobra, to zaczniemy od tego, co chyba ogarnęłam. Bo wszystkie rady z książki to w praktyce to, co robi się podczas medytacji. Skup się na tym, co się dzieje w tej chwili, na swoim ciele i przestań myśleć o czymkolwiek. Jesteś Ty, tutaj. I w sumie spoko, zgadzam się z tym, że można się w ten sposób uspokoić i nabrać jakiejś takiej lekkości. No ale raz dziennie, przez godzinę czy coś, a nie przez cały czas.

Bardzo nie podobało mi się redefiniowanie nazw, które dodawało tej książce kontrowersyjności. Nie jesteś swoim umysłem. Więc czym, cholero, jesteś? Pamiętam, że było jeszcze kilka takich, ale umysł najboleśniejszy. No i oczywiście wspólne bolesne ciało kobiet. Dżizas. To akurat kompletny bullshit, którego nie dało się przebrnąć.

Ale koleś radzi, w wielkim skrócie, żeby mieć wyjebane. Spoko. Lubię mieć wyjebane. Ale o ile lubię mieć wyjebane na innych ludzi (mimo że oczywiście nie mam, bo jak każdy nieoświecony człowiek cały czas martwię się tym, czy nie zrobiłam z siebie głupka), ale mieć wyjebane też na to co się dzieje dookoła, meh. Co masz z życia, jeżeli nie robisz żadnych planów? Autor sugeruje, że jeżeli na nic nie czekasz, to cieszysz się bardziej chwilą obecną. Ale to prowadzi do całkowitej anihilacji jakichkolwiek marzeń, nadziei, ambicji (autor też to zauważył, dlatego opisał je jako te złe, połączone z ciałem bolesnym). A jeżeli tak, to po co żyć? Jeżeli nie myślisz o tym, co dobrego może Cię spotkać. Po co chodzić do pracy, jeżeli nie masz w perspektywie wyjazdu do Hiszpanii z przyjaciółmi? Wiem, że celem samym w sobie nigdy nie powinny być pieniądze, no ale nie da się żyć kompletnie bez żadnych ambicji i przyszłości przecież. Bo to nudne.

Autor jest adwokatem stylu życia, który ja osobiście uznaję za nudny. Bo po co masz robić cokolwiek. Siedź sobie w pokoju, słuchaj szumu wiatru i skupiaj się na chwili obecnej.

Trochę rzeczy można z tego wynieść. Wycisz umysł. Nie przejmuj się tym, że nie masz przyjaciół, bo możesz być szczęśliwy bez nich. Dunno, może jeszcze jakieś inne mądre rady, jeżeli ktoś ma wyższą niż ja odporność na bullshit. Bo jak dla mnie, właśnie straciłam jakieś 150 stron życia na wiedzę, którą można streścić w dwóch zdaniach.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s