A universal history of iniquity

Stwierdziłem, że będę pisał o każdej książce Borgesa osobno. Po pierwsze jako hołd dla jednego z moich ulubionych pisarzy, a po drugie ze względu na duże różnice pomiędzy książkami.

Jako czytelnik-weteran tego autora rozpocznę jednak od ogólnego doświadczenia. Po pierwsze, jego opowiadania bywają ciężkie, zarówno w formie jak i treści. Męczę się więc często i szybko, o ile nie wpadnę w to, co Csikszentmihalay nazywa “flow”. Dlatego mój pierwszy ulubiony sposób to rozpocząć lekturę w nocy i pozwolić się ukołysać do snu, w którym zdezorientowany mózg z trudem stara się sklecić wszystkie wątki w sensowną całość, nieodmiennie tworząc potworny galimatias, który nad ranem raduje moją strudzoną duszę. Druga metoda to położyć się do lektury w ciągu dnia. Gdy nadejdzie zmęczenie, nie poddawać się mu tylko czyta dalej aż do przekroczenia granicy, za którą jestem w stanie zapaść w drzemkę. Po przebudzeniu wrócić do lektury aż do zmęczenia etc. etc. Wchodzi się po jakimś czasie w stan ni to snu ni to jawy, w którym jaźń zlewa się jakby z książką. Z zewnątrz objawia się to patrzeniem na świat przez pryzmat pisanych treści (tak jak ja jeszcze pół godziny temu zastanawiałem się nad (nieskończonym?) ciągiem domów i garaży będących obrazami następnych domów.

Pierwsza (chronologicznie i w zbiorku) książka Borgesa to, najprościej rzecz ujmując, zbiór opowiadań o złych ludziach. Realistyczny i żywy ich charakter przypomina mi bardzo “Tunel” Sabato, szczególnie w opowiadaniu o nożownikach na potańcówce, które przeżywa się bardzo intensywnie. Nie bez znaczenia jest tutaj zbieżność opisywanych czasów i miejsc, w których wychowali się argentyńscy pisarze.

Drugie ze skojarzeń to twórczość Kafki (możecie wyobrazi sobie moje samozadowolenie, gdy w przypisie do “Nieprawego Godła” Nabokov porównuje tych dwóch autorów :>). Skojarzenie to wynika z poczucia nieuchronności, bohaterowie odgrywają swoje role tak, jakby nie mogli odegrać ich inaczej, bądź porzucić zupełnie na rzecz innych (“Wdowa Ching”, szczególnie końcowy fragment, w którym bez wahania poddaje się ona rozkazom smoka). W pewnym sensie Kafka jest szczególnym przypadkiem Borgesa, gdyż u niego cechą charakterystyczną jest bierna, akceptująca postawa głównego bohatera, który przyjmuje zastały stan rzeczy jako zupełnie naturalny, niezależnie od tego, czy zahacza on tylko o absurd (“Przed prawem”) czy całkiem przekracza jego granice (“Przemiana”).

Zupełnie na marginesie, niejako prawem przechodniości implikacji odnajduję też często podobieństwa pomiędzy Sabato i Kafką. Gdybyś, \dudu, dotarła do (podksiążki?) “Raport o ślepcach” (i jeśli dotarłaś tutaj :D), to niewątpliwie poczułabyś podobieństwo do, chociażby, “Jamy”  autorstwa mojego ulubionego żyda. Może pisarze też tworzą nieskończony ciąg? A może tylko cykl? Ale to już  wycieka reakcja na drugą książkę, przerwijmy więc.

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s