Waterland, Graham Swift

Pierwsza książka w tym roku i to od autora, którego już znałam i którego książka była bardzo miłym zaskoczeniem. Dlatego spore oczekiwania i może dlatego właśnie lekki zawód, gdy bardzo długo nic się nie działo. W sumie nie oczekuję od książek, że będzie się w nich ciągle coś działo, jednak ta nielinearna narracja, gdzie stale podpuszcza się czytelnika dla stopniowania napięcia, nie sprawdziła się, bo zbyt długo zajęło mi dobrnięcie do samego końca. Druga połowa jest jednak dużo żywsza i zadecydowała o tym, że nie narzekam na całokształt. Dobry ten Swift, znowu.

Więc historia, która zatacza koła i studia nad historią jako zabawa w detektywa. I motywy, które powtarzają się w kolejnych pokoleniach. I w sumie pasjonujący główny wątek (chociaż po Shuttlecocku wszędzie szukałam jakiejś podpuchy, że to jednak nie zdarzenia zrelacjonowane wiernie, a tylko pewna wersja tego, co się stało; chociaż kto tam wie, czekam aż Dudu skończy czytać, żeby to przedyskutować). I okazuje się, że powstała ekranizacja, z wyborną obsadą i przyzwoitą średnią oceną, i tu też czekam aż Dudziak się pospieszy z finiszowaniem, żeby obejrzeć.

W ogóle uwaga na marginesie, że jakoś wydaje mi się, że nie znam w ogóle współczesnej prozy angielskiej. I ogólnie jestem w plecy z tym co się działo w literaturze 1980-2010. NADRABIAJMY.

I, yay, FIRST in 2016.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s