The Walking Dead, Robert Kirkman

Po przygodach z Ligą niezwykłych dżentelmenów i nieuznaniu mojej lektury przez szacowne challengowe jury w osobie Duda, bardzo miło jest mi stwierdzić, że The Walking Dead trzyma poziom. To komiks, nie powieść graficzna (jak w przypadku poprzednich z tej kategorii) i ma on dokładnie ten fabularny luz, którego się spodziewałam.

Co więcej, naprawdę przyjemna jest kreska i mimo że patrzysz na zastępy zombiaków nie czujesz potrzeby odwrócenia wzroku. Rysunek jest jednak mniej bezpośredni niż efekty specjalne serialu i nie wydaje się aż tak brutalny. Może dlatego, że wystarczy przenieść wzrok do kolejnego kadru, bo przecież sam proces rysowania wszystkich tych gnijących twarzy i walających się po ziemi flaków musiał trwać godzinami.

Serial odbiega od komiksu również fabułą. Dodano kilka całkiem nowych postaci, inne są zlepkiem kilku osób z pierwowzoru. I wydaje się, że czas akcji w serialu ciągnie się miesiącami, podczas gdy w komiksie wszystko dzieje się bardzo szybko, zaraz po sobie. Cieszy mnie jednak, że mogę z ulgą przyznać, że oba teksty są przyjemne w odbiorze. Nie wkurzają mnie nieścisłości, a raczej dają jakieś alternatywne spojrzenie na tę wersję świata.

No i w ogóle zastanawiam się czy nie czytać dalej. Fajnie było przypominać sobie co działo się we wczesnych sezonach serialu. I zobaczyć oryginał. I dowiedzieć się co dalej. No i po prostu dobrze się czyta. Więc może jakiś błyskawiczny hiatus zanim wrócę do kolejnych kategorii i najpierw dokończę ten komiks.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s