Imię róży, Umberto Eco

To jedna z tych książek, które się już trochę zna, zanim zacznie się czytać. Po części dlatego, że i książka, i jej ekranizacja są na tyle mainstreamowe, że wiadomo, że należy się spodziewać kryminału ze średniowiecznymi mnichami w rolach głównych. I ta – pozorna – znajomość tematu sprawia, że wyjątkowo ciężko zdecydować się na sięgnięcie po tę książkę.

A to taki idealny, współczesny klasyk, który można czytać bardzo powierzchownie, jako zagadkę typu “kto zabił”, albo zgłębiać subtelności średniowiecznych poglądów i symboli, od których aż roi się w tekście. “Kryminał historyczny” – tak, jak najbardziej, i to na najwyższym poziomie, bo świat opisany przez Eco imponuje szczegółowością, w przeciwieństwie do innych, bardziej rzemieślniczo napisanych powieści tego gatunku.

Jedyne zastrzeżenie miałabym chyba do samej zagadki, a raczej jej rozwiązania, bo winnym okazuje się postać najbardziej podejrzana od samego początku. Ale ta oczywistość też była do pewnego stopnia orzeźwiająca, bo wszędzie rozglądałam się za dodatkowymi wskazówkami i szukałam bardziej subtelnego rozwiązania. Nie o sprawcę jednak w tym tekście chodzi, bo to narzędzie zbrodni jest zdecydowanie najbardziej interesującym elementem książki.

No i wcale nie nudziły mnie debaty między zwolennikami papieża i cesarza. Bardziej niektóre opisy przeżyć mistycznych, np. wizja Adso. Ale to też elementy średniowiecznej ikonografii i zapewne musiały znaleźć się w tekście dla pełności obrazu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s