Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna

Pusty dom oglądałam w autobusie i siłą rzeczy skupiałam się na nim w 100%, więc zahipnotyzowała mnie ta cisza i klimat filmu. Teraz siedzę w domu, mam dostęp do internetu i dosłownie dziesiątki rzeczy, które odciągają mnie od tej części ekranu, w której wisi odtwarzacz, dlatego też umknęła mi gdzieś ta historia jako suma elementów.

Pewnie miło by było wiedzieć coś więcej o buddyzmie przed oglądaniem, bo że zwierzątka nie są przypadkowe to już ustaliłyśmy. I ogólnie rytualne epizody też pozostają w sferze niedopowiedzeń. Nie wiem, nie ma szału. Mimo wszystko mam wrażenie jakiejś oczywistości i wtórności, mimo że dopiero co przyznałam, że nie zawsze rozumiem co się dzieje na ekranie.

No i kurde, nie potrafię się nie wkurzać na dzieci torturujące zwierzęta. Tak, tylko film, ale mimo wszystko. Widziałam na własne oczy wystarczająco dużo takich małych psychopatów i teraz za każdym razem zapala mi się czerwona lampka. Pewnie taki był zamierzony efekt tych scen, ale nawet przy niby optymistycznym przekazie filmu kończę go wkurwiona.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s