Rio Bravo

Tym razem taki western, jakiego spodziewałam się od początku – już nie rewolwerowcy, a szeryf, miasteczko i cała masa gotowych schematów. Czyli to, przez co tak bardzo unikałam westernów.

Nie jest jakoś tragicznie, ale już dużo bardziej przaśnie. John Wayne ma w sobie coś ze Świętego Mikołaja (???), a muzyczne wstawki w połowie filmu (choć piosenka to jedna z najbardziej znanych westernowych melodii w historii kina) delikatnie mówiąc nie bardzo pasuje do tego typu medium. Coś nieprzyjemnie dydaktycznego w tym wszystkim, zdecydowanie bardziej podobała mi się moralna szara strefa poprzednich filmów w tej kategorii.

No i jak zwykle jeżeli jest laseczka, to tylko i wyłącznie irytująca. Meh.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s