Capital in the XXI century

Pamiętam jak Marta rzuciła podczas układania listy: “Nie myśl Janku, że ktokolwiek poza Tobą to przeczyta”. Planowałem więc w reakcji napisać ze smutkiem o braku zainteresowania prawdopodobnie najważniejszą z nauk społecznych, kształtującą życie absolutnie wszystkich obywateli krajów 1. świata i przytłaczającej większości pozostałych, nauką
, która ze wszystkich społecznych ma największy wpływ i obecność w debacie publicznej mimo promowania prze media i polityków tzw. tematów zastępczych.

Niestety, pomimo zapewnień autora o przystępności jego dzieła, ciężko polecić tę książkę laikowi. Jest ona długa i napisana trudnym językiem, a zarazem upraszcza ona (czy raczej pomija) matematykę aż do częściowego spłycenia idei. W dodatku autor często się powtarza i jest ewidentnie zafiksowany na pewnych ideach.

Mówiąc krótko, lewactwo mu z butów wyłazi. Chciał napisać obiektywną pracę o nierównościach w społeczeństwie w ostatnich 300 latach, ale nie był w stanie powstrzymać się od komentarzy, które u inteligentnej i wykształconej osoby wywołają tylko uśmiech politowania. Aż żałuję, że nie notowałem co lepszych cytatów, u Karola wywoływały one na przemian śmiech i oburzenie. (Np. zdaniem autora od typowego żula naukowiec różni się tylko tym, że ma czas i środki, żeby prowadzić badania. tiaaa…)

Pominąwszy lewackie zapędy autora, książka ta jest ważna z kilku powodów, które można podsumować sformułowaniem “Dane, dziwko!”. Ogromny przedział czasowy, bogactwo źródeł i temat pomijany niestety przez większość ekonomistów sprawia, że dzięki tej pracy można wreszcie umieścić ideologiczne dysputy w konkretnych ramach. Słusznie zwraca on też uwagę na konieczność dokładności, przejrzystości i współpracy międzynarodowej w zakresie kontroli finansowej, podając doskonałe przykłady.

Ostatecznie więc polecam książkę kolegom i koleżankom ekonomistom i wszystkim tym, którym “nie znam się” nie wystarcza do “to się wypowiem”. Osobiście jednak wolę sobie dawkować tego typu dzieła, bo za dużo w tym walki z lewackim zabobonem i uświadczania bezmiaru ich kompleksów. He who fights with monsters should look to it that he himself does not become a monster . . . when you gaze long into the abyss the abyss also gazes into you.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s