Sherlock Holmes Omnibus, Arthur Conan Doyle

Z moich notatek wynika, że zaczęłam czytać tę książkę jakoś w lutym. 2014. Pisałam już, że niespecjalnie lubię opowiadania, co dopiero cały ich zbiór, liczący sobie prawie 2000 stron. Nie ma jednej, wielkiej, złożonej fabuły, która by mnie ciągnęła, a bardzo łatwo na cały miesiąc odłożyć tom opowiadań po ledwie 20 stronach.

Znalazłam jednak sytuacje, do których Sherlock nadawał się idealnie: jedno opowiadanie dziennie do każdego treningu, w sam raz na pół godziny na bieżni czy orbitreku. Dopiero wtedy tak naprawdę ruszyłam z czytaniem i pewnie gdyby nie siłownia właśnie, już dawno porzuciłabym zamiar skończenia tej książki.

Przyjemnie było poznać oryginały tekstów, które na tak wiele sposobów zostały przerobione przez popkulturę. Niektóre opowiadania były słabsze, inne zaskakująco dobre (i zaskakująco zaskakujące!), ale w takiej ogromnej grupie musiały pojawić się teksty obu typów. Część pewnie uciekła mi z pamięci jak tylko skończyłam czytać, inne jeszcze długo przypominać się będą w przypadkowych momentach.

I trochę smutna jest świadomość, że już nie ma więcej sherlockowych opowiadań dla mnie do przeczytania. Przez chwilę rozważałam nawet opuszczenie ostatniego z nich, żeby zawsze mieć dostęp do “czegoś jeszcze”. Ale skończyło się. Pora czekać na kolejny mash-up w postaci współczesnego tekstu czy serialu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s