Przyjdzie Mordor i nas zje

O ja. Ale hipsteriada. Taktak, książka jest o Polakach, Ukrainy tu praktycznie nie ma – zgoda. Ale sama książka nie wzbudziła we mnie tak skrajnych uczuć jak w Was. Jestem ani na tak, ani na nie. Co jak co, ale pisanie reportaży to żadna sztuka, więc nie ma “o jaaa”. Ale też nie czuję jakiejś specjalnej odrazy do autora. Prawda, wygląda na to, że stawia siebie dużo wyżej niż całą resztę swołoczy, która jeździ na Ukrainę, mimo że jest dokładnie taki sam jak oni. Kurde, serio. Jeździ tam, chleje syrop na potencję, ćpa i na dodatek traktuje z góry innych podobnych sobie. Najbardziej śmieje się ze slawistów. Lo and behold! Pisze doktorat na slawistyce.

A ludzie w tej książce są wkurwiającyyyyy. Oborzeno. Nie wytrzymam. Hipsterzy, którym mamusia daje za dużo pieniążków. Znudziło im się ćpanie w Krakowie? No to hyc do autobusu i ćpamy na Ukrainie! Yeeey! Ale odjazd!

No tak, niby że w Polsce wszystko takie samo, a ludzie są głupi. No nie wiem, w Polsce raczej już nie spotkasz pani Lucynki za ladą w suszibarze, który wygląda jak bar mleczny, którym zresztą był przed tygodniem. I pewnie na Ukrainie też nie. I pewnie nigdzie. Bo wszędzie wszystko jest już takie samo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s