Bracia Karamazow

Dostojewskiego przeczytałem już dużo i za cholerę nie mogę pojąć, po co czytam więcej. Tzn. żeby nie było, ja lubię te klimaty rosyjskiej arystokracji, np. śmiałem się do rozpuku czytając Martwe Dusze i zbiór opowiadań Ożenek, miałem chwile zadumy po Śmierci Iwana Iljicza, teraz w wypiekami na twarzy obalam Wojnę i Pokój.

No ale tego tu typa wciąż nie mogę ogarnąć ani do końca polubić. Niektóre rozdziały czyta się znakomicie, niektóre zaś (zwłaszcza monologi o wierze i Bogu) są żenująco nudne i durne, a zupełnie losowe dwustronicowe wstawki o sośnie albo szalonej kobiecie która urodziła Smierdiakowa czy jak mu tam są już zupełnie bez sensu.

No ale dobra, do rzeczy. To było moje drugie podejście do Braci i tym razem szło mi od początku dużo lepiej, chociaż wszyscy mnie w tej książce wkurwiali, poza oczywiście kochanym Aloszą.

Co ci ludzie w ogóle…? Ja dosłownie nie mogę nawet. Noż kurwa. Co oni robią, co oni gadają, co oni myślą? Czy to jakaś zbiorowa psychopatia? Naprawdę tak ciężko być normalnym, porządnym człowiekiem, każdy musi być skończonym pojebem i pleść co mu ślina na język przyniesie? Naprawdę nie rozumiem. Chciałbym to jakoś wszystko podsumować, ale naprawdę nie wiem co mam powiedzieć. Dostojewski jest świetny gdy pisze fantastykę (polecam poraz setny jego “Opowiadania Fantastyczne”!) ale z jakiegoś powodu pcha się on bezmyślnie w wiarę i mistykę. I naprawdę nie ma tam za wiele ciekawego do powiedzenia. Zmarnowałeś się, biedaku.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s