Mr Mercedes, Stephen King

Ugh.

Lubię Kinga, ale bez przesady. Jeżeli zabiera się za coś, o czym nie ma zielonego pojęcia, ugh.

Ok, czyli mamy kryminał zamiast horroru. Zakładam, że byłabym podjarana, gdyby nie 10 sezonów Criminal Minds. Bo ta książka to po prostu odcinek Criminal Minds. DOKŁADNIE to samo. Może oprócz tego, że zamiast drużyny wyszkolonych agentów FBI mamy emerytowanego policjanta. No ale cała reszta kropka w kropkę to samo: perp z kompleksem Edypa (i to jakim, na szczęście mama go kocha. bardzo. ugh), męczący kotki w dzieciństwie, mnóstwo red herringów, jakieś małe rzeczy, które jednak nie są śledziami. Wszystko spoko, wszystko bardzo poprawnie, ale przez to przewidywalnie i jakoś tak szaro.

No i jeszcze moje ulubione. Człowiek, który nie ma pojęcia o komputerach pisze książkę w której komputery odgrywają ogromną rolę. WHAT COULD POSSIBLY GO WRONG? EXCEPT FOR EVERYTHING. Moje ulubione fakty z książki: plik zawierający folder, 17-letni chłopak (interesujący się komputerami), który nie potrafi znaleźć autoplayowych plików, a znajduje je 45-latka PO KURSIE KOMPUTEROWYM -.- , tenże chłopak, który nadal nosi swój telefon w klipie na pasku (mimo że jest rok 2010, więc pewnie ma smartfona), ah no i oczywiście każdy ma iphone’a, ipada (mimo że dopiero co była premiera, like miesiąc wcześniej), imaca i na dodatek zwykłego maca. Bo przecież każdy zwyczajny człowiek ma. Yeah.

Wkurwiała mnie ta książka, cieszę się, że już koniec.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s