Król Szczurów, James Clavell

Boję się książek historycznych, bo zawsze wydaje mi się, że przez to że temat jest tak okropnie ciężki, książka też będzie ciężka. Nie ta. Było lekko, czyta się przyjemnie, bo cały czas coś się dzieje. Mimo że większość rzeczy, które się tam dzieją są nieprzyjemne.

Król to jest dokładnie ten człowiek, który podczas inwazji obcych zamiast walczyć, próbowałby im sprzedać sznurówki, mimo że nie noszą butów. Dokładnie jak szczur, bardzo podoba mi się to porównanie. No i co z tego, że ostatecznie wszystkie jego deale są nic nie warte? Tylko dzięki nim przeżył obóz i to z godnością.

Niby ma być o Królu, ale jest mnóstwo niezwiązanych z nim anegdot z życia obozowego. Na przykład Sean. Pod względem dyskryminacji, ta książka jest… nowoczesna. Pisana w latach 60., ale nie da złego słowa powiedzieć o czarnych, bo wpierdol (od Króla, więc dużo znaczy). Widać, że homoseksualizm autorowi trochę przeszkadza, ale bardziej na zasadzie “nie dobierajcie się do mnie”, poza tym wszystko ok. Jak? Skąd ta cała tolerancja w czasach gdy wszyscy wszystkich nienawidzą?

I na zakończenie ponarzekam trochę. Ze wszystkich rzeczy, które mogę zobaczyć i o których mogę przeczytać, nic nie jest gorsze od gangreny. Już na sam dźwięk tego słowa żołądek zaczyna mi się ściskać, a jak jeszcze czytam opisy tego co tam się dzieje i jak śmierdzi, to poważnie nie mogę wytrzymać. NO ALE CZYMŻE BYŁABY KSIĄŻKA O OBOZIE GDYBY KTOŚ NIE DOSTAŁ JEBANEJ GANGRENY. I autor OCZYWIŚCIE musiał to opisywać ze szczegółami, bo jakżeby inaczej. UGH.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s