Hrabia Monte Christo, Aleksander Dumas

Wow. Aż do momentu, kiedy zaczęłam czytać tę książkę nie wierzyłam, że będzie aż tak przyjemna. Pisana tak przystępnym językiem, brzmi bardziej jak historia opowiadana ustnie, niż książka. Pewnie gdybym miała trochę więcej wolnego czasu przeczytałabym to w tydzień. No ale, aram nie poczeka.
Oprócz lekkiego języka, jest też historia. Historia, w której czytelnik od początku jest rzucany w wir wydarzeń, nie ma długich wstępów szkicujących tło historyczne i backgroundy bohaterów. W ogóle, mam wrażenie że autor nie przygotowywał się na to, że książkę będzie czytał ktoś oprócz jemu współczesnych mieszkańców Paryża, bo pojawiają się rzeczy typu “czytelnik pewnie pamięta jaka to była zbrodnia w tamtych czasach” albo wręcz nawiązania do miejsc, które powinny nam być dobrze znane.
Nie rozumiem jednego: Monte Christo chciał zabić dzieci swoich katów, ale te dorosłe dzieci (mimo że akurat nie były chujkami jak tatusiowie), a jak przypadkiem umarł dzieciak, to olaboga, co teraz. Phi. Wyrósłby kolejny Bendetto. A tak – po problemie.
No i plan hrabiego owszem – super. Ale to chyba tylko wygląda na obliczone, a tak naprawdę bardzo opiera się na przypadku. No bo nie wyszłoby z prokuratorem, gdyby jego żona nie była szaloną trucicielką. Z Danglarsem nawet nie wiem co się stało, że nagle stracił cały hajs. Ten na C właściwie sam mu się rzucił pod sztylet.
Ale, przypadek czy nie, książka cudo i będę ją wspominać dobrze😀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s