The Fountainhead, Ayn Rand

W końcu. Niesamowicie się męczyłam nad tą książką, a po kilkudniowej przerwie jeszcze trudniej było do niej wrócić, bo wybiłam się z rytmu. No dobra, krótko: dawno nie czytałam książki, która aż tak by mnie wynudziła i kazała krzyczeć bullshit.
Po pierwsze, część fabularna. ŻADEN bohater nie dał się lubić. Nawet nie znalazł się jeden, którego byłoby mi szkoda (i dobrze, bo według autorki nikomu nie powinno być nikogo szkoda). Mamy więc architekta, który osiąga sukces mimo że jest przeciętny, mamy super-duper architekta, który jest zajebisty ale jak prosisz go o dom w jakimśtam stylu, to i tak zaprojektuje to co mu się akurat podoba a nie to co ty chcesz. Bo przecież on jest ważniejszy, bo on będzie musiał oglądać ten dom codziennie. Oh, wait. Mamy też super-duper laseczkę, w której wszyscy się kochają (coś jak Bella ze Zmierzchu), o poczuciu własnej wartości wielkości wieżowca, mimo że nie ma sobą nic do zaprezentowania. Oprócz tego, że nie jest gruba. W tej książce wszyscy dobrzy ludzie są szczupli i śliczni i mają ten wyraz twarzy, który mówi że są super-duper. Mamy oprócz tego wydawcę gazet, który powinien być super-duper, ale popełnia błędy i źle się z tym czuje i sprzedaje najlepszego przyjaciela, bo co? Bo nie chce żeby jego gazeta, którą i tak sam najbardziej gardzi, upadła. Nie wiem w sumie dlaczego to ma być pozytywny bohater, skoro jego zachowanie jest zupełną odwrotnością tego super-duper architekta. Może dlatego, że ROZUMIE. Co rozumie? Życie. Albo rzycie, kto wie. Albo dlatego, że jest szczupły. Mamy w końcu gościa, którego zdaje się nawet autorka nie lubi. Człowieka, który przewodzi tłumom, pozbawia ludzi mózgów i zamienia je w jedną kolektywną papkę. Czyli dobrze robi to, co chciał robić wydawca. Ale chyba nie rozumie rzyci, dlatego.
Dodatkowo, książka ma ~800 stron, a fabuły jest w niej może na 200. Ziomka wyrzucają z uczelni, idzie budować budynki, nikt go nie lubi, ktoś go polubił, buduje budynek, wdaje się w burdę itp itd. Nawet zawartość filozoficzna nie uzasadnia w żaden sposób objętości. Po prostu wszystko jest przedstawiane po kilka razy, po to żeby tępi ludzie, którzy są najbardziej potępiani w książce mogli zrozumieć. Zdaje się, że zaliczam się do tych właśnie tępych ludzi, bo nie udało mi się ZROZUMIEĆ. I mieć tego wyrazu twarzy. I może powinnam zrzucić kilka kilogramów.
Miałam o tym nie wspominać, ale jest jeszcze przecież scena gwałtu. Gdzie on ją gwałci i wie, że może, bo ona się opiera. Plus wcześniej zobaczył to w jej twarzy. Tzn to, że ona chce żeby on ją zgwałcił. Bo ona miała taką twarz, wiecie. Twarz z serii tych, co rozumieją.
No i była jeszcze część filozoficzna. Jest sporo poglądów, z którymi się zgadzam: pracuj dla siebie, nie patrz na innych, te rzeczy. Ale tutaj wszystko jest przesadzone. Projektujesz budynki, które nikomu się nie podobają (oprócz ludzi, którzy ROZUMIEJĄ)? To wina tego, że nie mają własnego zdania, a ktoś im nawciskał kitu. Nie przejmuj się, jesteś zajebisty. Zastanawiasz się, czy będziesz się komuś podobać w tej sukience? WYJDŹ NATYCHMIAST I NIGDY NIE WRACAJ A NAJLEPIEJ TO SIĘ ZABIJ. To sobie masz się podobać. No cóż, najwyraźniej skoro nie podobała mi się ta ksiażka, to jestem w zbiorze tych ludzi, którzy się nie znają i podążają za głosem tłumu i powinni być rozstrzelani. Niech tak będzie.
Plus, dwa pytania na koniec:
1. Czy jeżeli uważasz, że masz wszystko robić dla siebie a nic dla innych, to jest sens pisać o tym książkę?
2. Czy jeżeli uważasz, że każdy człowiek powinien mieć własne zdanie i nie podążać za zdaniem innych, to czy jest sens kłócić się z przyjaciółmi o filozofię (tego akurat nie jestem pewna, ale chyba gdzieś czytałam, że pokłóciła się z ziomeczkiem jak przestał się zgadzać z jej filozofią. KMĄ)?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s