Chaplin

Nie przepadam za oglądaniem biografii, bo jest tylko jeden sposób, w jaki się je kręci (pomijam Obywatela Kane’a, bo to jednak biografia fikcyjna). Tak samo jak nie przepadam za książkami non-fiction (a przynajmniej sięgam po nie nieporównanie rzadziej i w 3/4 przypadków się męczę), filmy dokumentalne i “prawdziwe historie” zawsze traktuję z dystansem i lekkim niedowierzaniem, bo zawsze w rysują świat wyłącznie w czerni i bieli (pewnie są wyjątki, które akurat teraz nie przychodzą mi do głowy). Tak czy siak, czysty subiektywizm, ale! schowany za maską obiektywizmu – historii.

Oglądając Chaplina miałam stale gdzieś z tyłu głowy sprawę Polańskiego. Chaplina stale ciągnęło do bardzo młodych dziewcząt, ale się wzruszamy, bo mamy background w postaci utraconej pierwszej miłości; Polańskiego nikt nie próbuje w ten sposób rozgrzeszać (co najwyżej, że odleciał po morderstwie Sharon Tate). Trochę mnie niepokoi to bezproblemowe podejście twórców filmu do tej właśnie kwestii.

No i jedną z głównych moich reakcji w trakcie oglądania była czysta złość na USA. Mam problem z traktowaniem Hoovera jako stuprocentowo czarnego charakteru po obejrzeniu jego biografii (sic!), ale trudno kłócić się z całą epoką maccartyzmu, traktowaniu metki komunisty jako narzędzia w radzeniu sobie z niewygodnymi jednostkami. Chciałoby się zapomnieć o tym szybko, powiedzieć sobie, że to lata 50., wieki temu i nie mają nic wspólnego z obecnym stanem rzeczy w Stanach Zjednoczonych i teraz jest już pięknie i wspaniale, ale jakoś przecież nie przechodzi to przez gardło i ten kraj nadal pełen jest hipokryzji wobec własnej wizji demokracji.

Co do samego Chaplina – nigdy mnie nie porwał, zawsze bardziej mi pasował Buster Keaton. RDJ gra świetnie, ale nie wzbudza we mnie emocji, może dlatego, że od samego początku było widać, że twórcy celują w rozczulenie. Ani ciężkie dzieciństwo, ani kwestie polityczne nie sprawiły, żebym zaczęła z Chaplinem sympatyzować (jeśli już coś czułam, to złość, ale na cały system, a nie jego skupienie na jednostce). I trochę się cieszę, że mam już z głowy tę naszą challendżową kategorię, bo jest chyba najbardziej nierówna i nieprzewidywalna.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s