Chinatown

Nie jestem wielką fanką kryminałów, zwłaszcza tych w stylu noir, ale nie będę kręcić nosem (hehe) nad Chinatown. Jack Nicholson jest tutaj kwintesencją samego siebie, z tym cwaniackim uśmieszkiem i żarcikami 18+, a Faye Dunaway skutecznie odciąga uwagę od wszystkiego dzięki przedziwnym brwiom. Ta kostiumowość rozpraszała mnie trochę, ale to właśnie tej zabawie z gatunkiem film wiele zawdzięcza.

Zdecydowanie najlepszym zabiegiem w całym filmie było zagranie z klaksonem. Kiedy wybrzmiewa po raz pierwszy wygląda to jak przypadkowy ruch, który mógł sprowokować reżysera do krzyknięcia “cięcie!” i powtórzenia sceny. Dzięki temu ten “błąd” zostaje w pamięci widza i potęguje efekt finału, gdzie Polański doskonale zdaje sobie sprawę jakie skojarzenia wywoła dźwięk klaksonu. Jedno z najlepszych zagrań, jakie kiedykolwiek widziałam w filmie.

No i ten Polański, dla mnie zawsze trochę Papkin z Zemsty, który naznacza Nicholsona na cały film. Nie na pierwszym planie, jak Woody Allen czy Tommy Wiseau, ale zawsze gdzieś z boku, pod ręką, w każdym ze swoich filmów. Zabawne, że wcale nie myślę o nim jako o polskim reżyserze; jego świat zawsze jest te kilka tysięcy kilometrów gdzie indziej.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s