The Act of Killing

Podczas gdy dude narzeka, że niechcący zrobiło jej się żal głównego bohatera, ja zastanawiam się czy wszystko jest ze mną w porządku ze względu na to, że nie czuję się źle oglądając ten film. Serio. Zabili miliony ludzi – oh well, w żaden sposób mnie to nie dotyczy. Biedny stary dziadek cierpiący przez grzechy młodości – nope.

Chociaż serio to pewnie było “zabij albo zostań zabity”. Przynajmniej zabijając “komunistów” miał pewność, że to nie on zostanie zabity. Zawsze lepiej zabijać niż umierać, nie?

Dude twierdzi, że przemiana tego człowieka była prawdziwa. Stopniowo zdawał sobie sprawę z tego, co zrobił itp itd. Przez pierwsze kilka minut wydawało mi się, że to bullshit, bo po co kręcić film nie wiedząc, że to się stanie. Ale z drugiej strony, może na początku chciał pokazać właśnie to jak bardzo wyjebane mają na to, że zabili tyle osób? Nieważne.

Ważne że przez pierwsze +-pół filmu na usta cisnęły się cytaty z recenzji “The Room”: “that’s not funny, you sick fuck” i “stop laughing at things that aren’t funny, you weirdo”. Serio. Ze śmiechem opisują to, jak zabijali ludzi, jak wymyślili sposób na zabijanie tak, żeby się nie upieprzyć. Jakiś ziomeczek opisuje śmierć swojego ojczyma, cały czas się przy tym uśmiechając, a wszyscy na sali prawie pękają ze śmiechu. Rozumiem oderwanie od tego, co się robi, ale “haha, na podwórku była taka pół-beczka i rano tam go, haha, znaleźliśmy. hahaha. i nawet nie mogliśmy go pochować normalnie, tylko haha jak psa przy drodze. ale nie krytykuję tego, co robicie, tylko mówię. haha.” HAHA.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s