The Act of Killing

Ponieważ trochę nie wiem od której strony zacząć, porozczulam się trochę nad tym jak sprytny jest tytuł tego film. Nie tylko act jako czyn, ale też w sensie acting – występu. Więc jednocześnie nawiązuje do samych morderstw i filmu, który po latach kręcony jest dla upamiętnienia tych wydarzeń.

Now, zawsze przy dokumencie pojawia się problem: jak wiele z tego, co widzieliśmy jest prawdą, a ile zostało zainscenizowane przez reżysera? Jeśli zaufać Oppenheimerowi w stu procentach, to efekt jest bardzo mocnym komentarzem nie tylko polityczno-społeczno-egzystencjalnym, ale też przykładem sprawczej mocy kina i sztuki w ogóle. Wydźwięk filmu jest tym bardziej uderzający, że kamera cały czas jest z boku, a funkcję reżysera przejmuje bohater filmu.

Jeśli jednak założyć, że film jest tylko zręcznym montażem wygodnych scen, które składają się na taki a nie inny obraz, jak zmienia to odbiór? Czy możliwe jest, że niektóre sceny zostały wręcz zagrane? Bo jest kilka takich, które wyglądają nieprawdopodobnie, np. jedna z końcowych scen na dachu budynku gdzie dochodziło do egzekucji. Jeśli jednak sceny te są prawdziwe, to robią tym większe wrażenie.

Nie wiem na ile wierzę Oppenheimerowi. Chcę mu wierzyć. Chcę wierzyć, że ten film jest zapisem – prawdziwym dokumentem – a nie zręczną manipulacją. I nawet byłabym skłonna zaryzykować i podpisać się pod wiarygodnością tego, co widziałam, bo naprawdę mało prawdopodobnym wydaje mi się, żeby Anwar Congo, takim jakim go widzimy, zgodził się, przed kamerami, zagrać akurat wyrzuty sumienia po zbrodniach popełnionych w młodości. No ale. Poznajemy Anwara takim, jakim przedstawia go reżyser, więc to może być kolejna zręczna manipulacja.

Tyle jest tematów, które można by poruszyć w odniesieniu do tego filmu: wpływ kina (zwłaszcza amerykańskiego i gatunkowego) na wyobraźnię oprawców i sposoby, w jakie torturowali swoje ofiary; filmowa meta-narracja filmu wewnątrz filmu; wątki psychologiczne i psychoanalityczne (np. jeśli by założyć, że kręcenie filmu było dla Anwara procesem odtwarzania traumatycznych wydarzeń – i na ile tę traumę można nazwać traumą? Czy wierzyć w to, że od zawsze miewał koszmary? Czy może była to tylko poza – do momentu, gdy trauma została wywleczona na wierzch przez proces kręcenia filmu? itd. itp.); różne postawy wobec wydarzeń w przeszłości – wyparcie w przypadku jednego z dziennikarzy, radosne potwierdzenie w wykonaniu znanego redaktora, który przesłuchiwał torturowanych i wydawał wyroki, czy ignorowanie tematu i tłumaczenie się racjami historii, którą piszą zwycięzcy, tak jak robił to przyjaciel Anwara pokazywany w towarzystwie wnuczek w bardzo “zachodnim” centrum handlowym.

Nawet gdybym nie wierzyła temu filmowi, to i tak wielbiłabym go pod niebiosa, bo jest po prostu dobry. Nie wiem czy obejrzę sequel. Trochę za bardzo mnie przetelepało to, co widziałam dzisiaj.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s