Primer

Przez godzinę to w miarę solidne, offowe kino z elementami science fiction, kręcone marną kamerą, z ręki, z trochę dziwnym kadrowaniem i montażem plus oszczędnymi dialogami stylizowanymi na megarealizm. No bywa, kino niszowe/festiwalowe, budżet całości wyniósł $7,000, a wypłynęło na festiwalu w Sundance chyba, więc niby pasuje do wszystkich tych metek.

A potem wszystko idzie się jebać.

To znaczy fabuła robi salto mortale i jak dla mnie, niestety, ląduje na dupie. Bo nie połapałam się o co chodzi – dopiero artykuł na wikipedii jako tako pomógł mi się odnaleźć. A jak już ogarnęłam, to rozczarowała mnie banalność tego rozwiązania. Tzn. nie jest może banalne samo w sobie, ale nie jest też tak fajerwerkowe, jak chcieliby twórcy i recenzenci.

Fakt, że w filmie za wszystkie najważniejsze rzeczy odpowiedzialny jest jeden koleś (reżyser, scenarzysta, główna postać) też jakoś negatywnie mnie nastawia, bo trąci megalomanią. Nie wiem czy słusznie, ale momentami przypominał mi się Tommy Wiseau i The Room. Może to przesada, ale skojarzeń nie sposób powstrzymywać.

A może po prostu nie trzeba było brać się za to w środku nocy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s