Książę, Niccolò Machiavelli

Wydawało mi się, że to będzie kolejny klasyk z ciężkim językiem, przez który trzeba będzie przebrnąć. Plus polityka i filozofia, czyli rzeczy, które mnie za bardzo nie interesują. Ale jednak, to bardzo dobry podręcznik opisujący jak postępować ze swoim własnym Poletkiem Pod Radomiem, żeby podbić inne poletka.

Znów ujawnia się to, że nic nie wiem o historii Włoch. Ale z tego co udało mi się zrozumieć z książki, porównanie do PPR jest bardzo trafne – wszystko podzielone na państewka, które są między sobą w stanie prawie-nieustannej wojny. I książka jest właśnie o tym jak zarządzać swoim państwem, żeby te wojny wygrywać.

Kilka ważnych lekcji, które udało mi się wyciągnąć z książki:

Jeżeli wiesz, że zbliża się wojna, to zabieraj się do niej od razu, a nie czekaj na to, aż ktoś zaatakuje ciebie. Znaczy chyba lepiej atakować niż się bronić.

Poddani mają cię szanować. Nieważne, czy czcić z przestrachem, czy uwielbiać (chociaż to pierwsze lepsze). Stracisz szacunek, to stracisz państwo. I pewnie głowę.

Jeżeli podbijasz inne poletko, nie bój się powybijać połowy ludności. Całą jeżeli trzeba.

W ogóle, chciałabym zauważyć, że znów wracamy do dyskusji na temat tego, że to, że się nie zabijamy nawzajem zależy od prawa. Bo u Machiavellego zabicie przeciwnika politycznego i całej jego rodziny to konieczność. Nie rozważa tego, czy to dobre czy złe. Tak samo jak zabijanie ludzi w świeżo podbitym mieście. Tak trzeba i już. I wszyscy się z tym godzą, bo takie są zwyczaje. Czyli zabijanie siedzi ludziom we krwi. Zabił to zabił, na chuj drążyć temat?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s