The Godfather, Mario Puzo

Nigdy nie podobały mi się gangsterskie tematy. Seriale kryminalne mogę maratonować, ale jeżeli tylko dotyczyły mafii nudziły mi się szybko. Obejrzałam film (właściwie całą serię), nawet mi się podobał, ale nie zapadł w pamięć (chociaż to akurat można zgonić na to, że oglądałam po 2-3 filmy dziennie). Po książce spodziewałam się, że będzie ciężka do czytania. Że zaraz mnie znudzi, bo to naprawdę nie moje tematy. NO ALE. Było super. Czyta się przyjemnie, nie jest nudno. Akcja w książce toczy się szybciej niż w filmie. Albo to tylko moje odczucie (może powinnam napisać paper porównujący to jak w moim odczuciu toczy się akcja w książce vs filmie? ).

Podoba mi się to, jak Vito nigdy nie zostaje przedstawiony inaczej niż super-dobry człowiek. No niby tak, jest bezwzględnym gangsterem gotowym zabić wszystkich, którzy staną na jego drodze. Ale przecież robi to wszystko tylko dlatego, że jest taki miły i kochany i chce pomagać przyjaciołom. Taki misiaczek. Plus, nigdy nie musi podnosić głosu. Wszystko załatwia spokojnie. Chciałabym być taka jak on.

Sama akcja straszliwie przyspiesza na końcu. Pierwsze 80% książki opisuje wydarzenia powoli, ze szczegółami, a potem nagle w ostatnich 10-20% mijają kolejne 4 lata, które też można opisać równie szczegółowo (przeniesienie wszystkiego do Vegas, plany zemsty), a jednak są na ostatnich ~100 stronach. Może Puzo miał podpisany kontrakt na 400 stron i nie chciał robić nic ponad to za co mu zapłacą?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s