The English Patient, Micheal Ondaatje

Okej, całkowicie zapomniałam, że wrzucałyśmy tę książkę do challengu, więc czytałam ją wyłącznie pod kątem zajęć. Dlatego ta reakcja będzie bardziej sumą komentarzy, które padły podczas omawiania Angielskiego pacjenta niż moimi własnymi przemyśleniami na ten temat (bo, powiedzmy sobie szczerze, chcę o tej książce jak najszybciej zapomnieć).

Przede wszystkim: wtf to jest książka o Kanadzie. Akcja dzieje się w odciętej od świata, zrujnowanej willi we Włoszech w ostatnich tygodniach II wojny światowej. Gdzie. Tu. Jest. Coś. O. Kanadzie. Well, najwyraźniej jest, w opisach pustki i przyrody oraz w braku centralnego elementu w powieści. Może to dlatego, że Ondaatje jest poetą, a ja do poezji mam bardzo nieregularne podejście, ale NADAL TEGO NIE WIDZĘ. Może gdybym drugi raz przeczytała tę książkę, oświeciłoby mnie. Jednak ponieważ nie mam zamiaru do niej wracać, nadal sarkać będę na bzdurność takiej interpretacji.

Trochę wszystko jest nie tak w tej powieści. Żadna z postaci nie przekonuje, wszystkie wydarzenia są dosyć przypadkowe i pozbawione motywacji – chyba że o to właśnie chodzi z tym kanadyjskim “brakiem środka”. Męczyłam się niemiłosiernie czytając to wszystko. A bardzo miałam nadzieję, że książka będzie lepsza, skoro film tak przetragiczny.

Ech. Końcowa rekomendacja: nie czytać, nie oglądać, zapomnieć.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s