Sto lat samotnosci, Gabriel Garcia Marquez

Miało być tak źle, wyszło nie najgorzej. Podejście numer trzy okazało się tym udanym, a realizm magiczny nie raził tak bardzo jak w przypadku Beloved.

Trochę mnie martwi, jak mało obeszły mnie wszystkie kazirodcze i/lub pedofilskie relacje opisane w tej książce. I przez “obeszły” mam na myśli “zbulwersowały”. Bo nie zbulwersowały w ogóle. Tak jakby najbardziej naturalną rzeczą na świecie był dwudziestokilkuletni facet, który zakochuje się w ośmiolatce. Albo dobra ciocia-dziewica, która lubi się “pobawić” z chłopcami, którymi się opiekuje. Czy to miało szokować? Czy to specjalnie zostało napisane tak, żeby nie przejąć się tematem? Innymi słowy: czy powinnam się leczyć?

Świetna konstrukcja książki, motywy, które mistrzowsko się przewijają i bardzo dobre zakończenie. Chyba tylko fakt, że niektóre wątki dłużyły się bardziej niż inne zaważył na zaniżeniu ogólnej oceny o jedną gwiazdkę. Trochę mnie kusi teraz, żeby spróbować też przebrnąć w końcu przez Grę w klasy, jak już lecimy latynoamerykańskimi klasykami.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s