In Cold Blood, Truman Capote

Meh.

Nastawiałam się na to, że przeczytam książkę, która od początku do końca wciągnie mnie w jakąś intrygę kryminalną, szerlokowe dochodzenie, wnikanie w głąb mózgu przestępcy niczym w Criminal Minds. Ale okazuje się, że po latach przyjmowania wszystkiego, co ma cokolwiek wspólnego ze zbrodnią, moje standardy są dość wysoko. Albo bardzo nisko, zależy z której strony na to spojrzeć.

Bo bezsensowne zabicie czterech osób nie działa na mnie w żaden sposób. Nie obchodzi mnie to, że ludzie umarli. Ani to, że cała wieś się tym przejmuje. Chcę dochodzenia. Chcę genialnych detektywów. Zbrodniarzy, którzy nie dają się złapać dlatego, że wystawiają fejkowe czeki i nie zmienili przez jakiś czas samochodu.

Przez chwilę miałam nadzieję, że to nie oni. Jakoś w drugiej części książki pojawia się wspomnienie podobnej zbrodni bardzo blisko ich miejsca pobytu. Plus, nigdy nie powiedzieli wprost co zrobili. Więc cień podejrzenia, że może jednak uda się uratować tą książkę. Ale nie. I dali się złapać o jakąś głupotę. Meh.

Całość strasznie się ciągnie. O ile na początku jeszcze mogłam to zrozumieć, bo może autor chce, żeby było nam szkoda takich dobrych ludzi (also, kolejna książka gdzie prawie wszyscy są wspaniali i cnotliwi, so super). Ale potem, opisy kolejnych miejsc, do których wybierali się Dick i Perry? Albo to, jak podążało śledztwo (tzn. to, jak śledztwo stało w miejscu, bo przez większość czasu policja nie miała żadnych śladów)? Nuuuuda. Często zdarzało mi się przysypiać. Nie na taką książkę miałam ochotę ;(

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s