Catch 22, Joseph Heller

Słodki Jeżu, ile się można męczyć z jedną książką. I to nawet nie taką najgorszą – po prostu struktura epizodów zamiast ciągłej akcji nie zmusza do czytania przy jednym podejściu. Przynajmniej mnie nie zmusza. Albo po prostu nie lubię śmiesznych książek.

Chociaż z tą śmiesznością to nie do końca prawda. Absurd goni absurd – w porządku, ale gdy pod koniec wszystkie postacie, które zdążyłam polubić, padają jak muchy, a opisy rzeczywistości skręcają w stronę fruwających flaków, ślepej przemocy i skrajnej biedy na ulicach – nie wiem, czy komukolwiek jest do śmiechu. Wydawało mi się, że ze wszystkich motywów książki wyjątkowo nie rusza mnie paniczny strach Yossariana przed śmiercią, a jednak pod koniec, na tle wszystkich tych bezsensownych zgonów, zmartwychwstanie Orra gdzieś u wybrzeży Szwecji zmienia “meh, kiedyś trzeba umrzeć” w “może jednak jeszcze nie teraz”.

Nie chce mi się komentować groteskowego przedstawienia biurokracji, od której aż roi się w całym tekście (chociaż teoretycznie martwy Doc Daneeka i dylematy jego żony, na którą spływa nieoczekiwana fortuna, to jeden z moich ulubionych fragmentów książki). W sumie takich drobnych smaczków jest mnóstwo, ale, sama nie wiem czemu, po zebraniu ich do kupy nie widzę dobrej całości. Mam jednak niejasne przeczucie, że, podobnie jak z Kunderą, będę narzekać na tę książkę tygodniami tylko po to, żeby pewnego dnia odkryć, że wracam do niej myślami dużo częściej niż gdyby naprawdę mnie nie obchodziła.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s