One Flew Over the Cuckoo’s Nest, Ken Kesey

Mam tak skrajnie sprzeczne uczucia względem tej książki.

Z jednej strony świetna historia, opowiedziana przy użyciu ciekawych środków formalnych, zaadaptowana jako rewelacyjny film (chociaż kolejność poznawania ich powinna być odwrotna: najpierw Kesey, dopiero potem Forman). Z drugiej: skrajnie “męski” tekst, kopalnia seksistowskiej symboliki. Prawie zaczęłam wymachiwać pięścią w kierunku kindla, gdy rozwiązaniem problemu z siostrą Ratched okazało się a) obnażenie jej, oraz b) odebranie jej głosu. Borze, widzisz i nie grzmisz!

Zastanawiam się na ile można by uratować tę końcówkę, gdyby potraktować siostrę Ratched jako symbol sam w sobie: opresyjność systemu skumulowaną w jednej osobie. Miałoby to ręce i nogi, ale nie potrafię przymknąć oka na fakt, że wszystkie postaci kobiece napisane są tak szablonowo. Albo mamy prostytutki, które są miłe, ale jednak nie reprezentują sobą zbyt wiele i nie nadają się na kandydatki do roli żony (za to opisywane są jako obiekty pożądania, male gaze etc.), albo pielęgniarki-anioły, zawsze dobre, ciepłe i miłe, albo w końcu kastrujące mężczyzn zimne suki, typu siostra Ratched i żona Hardinga. Plus nadopiekuńcza matka na deser. Mamy w “Locie…” tyle zróżnicowanych postaci męskich, czemu wszystkie kobiety wyglądają, jakby wyszły z fabryki?

About these ads

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s